Praca w sklepie elektrotechnicznym to wcale nie jest łatwa sprawa, klienci momentami bywają bardzo niesympatyczni i nie obchodzi ich, że ktoś może mieć zły dzień, źle się czuć, czy mieć jakiś poważny problem – wymagają od ciebie uśmiechu i dobrego humoru przez 24 godziny na dobę.
Kiedy tobie głowa pęka od migreny, oni pytają gdzie znajdą latarki diodowe, które widzieli ostatnio w reklamie telewizyjnej. I nie masz prawa się nie uśmiechnąć, ani powiedzieć, że boli cię głowa – masz być radosny i chętny do spełniania życzeń klientów. Wczoraj miałem właśnie taki fatalny dzień w pracy, że dziwię się sobie, że go przeżyłem. A wszystko zaczęło się właśnie od latarki, której pewna „miła” pani nie potrafiła znaleźć i nie potrafiła powiedzieć, jakiej latarki poszukuje. Spędziłem na „miłej” konwersacji z nią blisko godzinę, jednak jedyne do czego przez ten czas doszliśmy, to fakt, że w naszym sklepie tej latarki nie ma, ale ona musi ją mieć i mam coś z tym zrobić. Kiedy po raz kolejny tłumaczyłem jej, że nie mamy w sklepie takiej latarki, ona zrobiła wielką awanturę i zażądała rozmowy z kierownikiem sklepu. Kierownik miał do mnie później pretensje, że nie rozwiązałem tej sytuacji wcześniej i naraziłem go na rozmowę o latarce, której nie mamy.
Brak komentarzy.